W pigułce
- Lexus LFA Concept to elektryczny następca legendarnego LFA z lat 2010-2012 (V10)
- Na Goodwood Festival of Speed 2026 niespodziewanie odbył pierwszy dynamiczny przejazd (world-first), wciąż w kamuflażu
- Miał tylko stać w Supercar Paddock, a wjechał na słynny hill climb, obok GR GT i GR GT3
- W pełni elektryczny, dwumiejscowy supersamochód, długość ok. 4690 mm, rozstaw osi 2725 mm
- Sztywna, aluminiowa konstrukcja współdzielona z Toyota GR GT i GR GT3
- Element strategii multipath Toyoty: spalanie zelektryfikowane dla GR, pełna elektryka dla Lexusa
- Zadebiutował jako koncept w grudniu 2025 (Woven City), wcześniej jako „Lexus Sport Concept”
- Pełne dane techniczne (moc, zasięg, bateria) wciąż nieujawnione, brak potwierdzonej daty produkcji
Powrót legendy, tym razem na prądzie
Żeby zrozumieć wagę tego auta, trzeba cofnąć się do oryginału. Lexus LFA z lat 2010-2012 był supersamochodem wyjątkowym: napędzało go wolnossące V10 współtworzone z Yamahą, kręcące się tak szybko, że tradycyjny wskaźnik obrotów nie nadążał i trzeba było zastosować cyfrowy. Auto powstało w limitowanej serii 500 sztuk, było piekielnie drogie w produkcji i do dziś uchodzi za jeden z najbardziej kultowych, najlepiej brzmiących samochodów, jakie kiedykolwiek zbudowano. Po nim Lexus przez kilkanaście lat nie miał flagowego supersamochodu.
LFA Concept ma tę lukę wypełnić, ale w zupełnie nowej epoce. To wizja Lexusa na sportowe auto nowej generacji, tym razem w pełni elektryczne. Symboliczne jest to, że koncept pojawił się na Goodwood dokładnie 17 lat po tym, jak oryginalny LFA po raz pierwszy pokazał się tam w formie prototypu. Auto realizuje japońską filozofię Shikinen Sengu, zapożyczoną przez Akio Toyodę z tradycji cyklicznej odbudowy sintoistycznych świątyń: chodzi o to, by wiedza i rzemiosło były co jakiś czas przekazywane następnemu pokoleniu inżynierów. LFA nie jest więc tylko autem, lecz nośnikiem tradycji.
Niespodzianka na Goodwood
Główną atrakcją tegorocznego występu była niezapowiedziana zmiana planów. LFA Concept miał, zgodnie z programem, jedynie stać na statycznej wystawie w Supercar Paddock, gdzie publiczność mogła obejrzeć go z bliska. Zamiast tego Lexus zrobił niespodziankę i wypuścił prototyp na słynny podjazd Goodwood w ramach szybkich sesji, po raz pierwszy w historii pokazując auto w ruchu. Nadwozie wciąż nosiło kamuflaż, co podkreślało, że to wczesna, przedprodukcyjna forma.
Na torze LFA Concept utworzył trio z dwoma innymi gwiazdami: prototypem GR GT i wyścigowym GR GT3 od GAZOO Racing, z którymi dzieli część technologii. To zestawienie nie było przypadkowe. Pokazywało wprost strategię multipath koncernu Toyoty, czyli rozwój napędów wieloma równoległymi ścieżkami naraz, od drogowych i torowych układów hybrydowych po supersportową technologię czysto elektryczną. GR idzie w stronę zelektryfikowanego spalania, Lexus w stronę pełnej elektryki, a oba podejścia mają współistnieć.
Co już wiemy o napędzie i prowadzeniu
Tu trzeba postawić sprawę jasno: to wciąż koncept, a nie gotowe auto, więc konkretnych danych technicznych jest niewiele i Lexus celowo je dawkuje. Wiadomo, że LFA Concept to dwumiejscowy, w pełni elektryczny samochód sportowy o długości około 4690 mm i rozstawie osi 2725 mm. Auto zbudowano na sztywnej, aluminiowej konstrukcji współdzielonej z GR GT i GR GT3, co sugeruje bliskie pokrewieństwo techniczne całej trójki.
| Parametr | Lexus LFA Concept |
|---|---|
| Typ napędu | w pełni elektryczny (BEV) |
| Liczba miejsc | 2 |
| Długość | ok. 4690 mm |
| Rozstaw osi | 2725 mm |
| Konstrukcja | sztywna, aluminiowa (wspólna z GR GT/GR GT3) |
| Moc / zasięg / bateria | producent nie ujawnił |
| Data produkcji | niepotwierdzona |
| Cena | nieznana |
Mocy, zasięgu, pojemności baterii ani osiągów producent na tym etapie nie podał. Nieznana jest też data ewentualnej produkcji, choć część doniesień branżowych wskazuje na możliwy debiut wersji produkcyjnej w okolicach 2027 roku. Kluczową deklaracją twórców jest za to filozofia: szef programu LFA, Yukihiro Yukita, twierdzi, że Lexus może być marką, która przekona kierowców supersamochodów do przesiadki ze spalania na elektryka, a warunkiem jest zapewnienie autentycznych, angażujących wrażeń z jazdy.
Design
Projektanci wprost odwołują się do ducha oryginału. Sylwetka jest zbliżona do wyścigowego duetu GR, ale w wydaniu bardziej stonowanym i mniej agresywnym. Jak tłumaczy Shogo Kasamatsu, który kierował projektem, oryginalny LFA był bardzo skromny w formie, artystyczny i oparty na czystej funkcji, i ten sam duch ma przyświecać nowej wersji. To ważna deklaracja, bo pokazuje, że Lexus nie chce iść w krzykliwą, przerysowaną stylistykę, lecz zachować elegancję i powściągliwość, z których słynął pierwszy LFA.

Cena i dostępność
Na tym etapie nie ma ani ceny, ani potwierdzonej daty rynkowej premiery LFA Concept. To wciąż samochód koncepcyjny, choć zapowiadający wersję produkcyjną. Dla porównania, spokrewniona Toyota GR GT ma trafić do klientów wcześniej, z przewidywaną ceną w okolicach 500 tysięcy dolarów, co daje pewien punkt odniesienia dla pozycjonowania całej rodziny. Ostateczne parametry i cena LFA zostaną ujawnione bliżej premiery.
Komentarz redakcji
Elektryczny LFA to jeden z najciekawszych, ale i najtrudniejszych powrotów w dzisiejszej motoryzacji, bo Lexus mierzy się tu z ciężarem własnej legendy. Oryginalny LFA kochano przede wszystkim za dźwięk, za to nieziemskie V10 śpiewające do dziewięciu tysięcy obrotów. Odebranie temu autu silnika spalinowego i zastąpienie go baterią to gest odważny, ale i ryzykowny, bo trzeba czymś zastąpić emocję, która definiowała pierwowzór. Deklaracja szefa programu, że chodzi o autentyczne wrażenia z jazdy, brzmi obiecująco, ale to właśnie tę obietnicę będzie najtrudniej spełnić. Elektryk może być szybszy i bardziej precyzyjny, ale czy poruszy tak samo, to pytanie otwarte.
Trzeba jednak docenić sposób, w jaki Lexus rozgrywa ten powrót. Niezapowiedziany przejazd na Goodwood, budowanie napięcia, kamuflaż i stopniowe dawkowanie informacji to marketing zrobiony z wyczuciem, a nie prostackie zasypanie liczbami. Widać też realną myśl techniczną, bo wspólna konstrukcja z GR GT i GR GT3 sugeruje, że auto ma rodowód torowy, a nie salonowy. To nie jest koncept narysowany wyłącznie na pokaz, lecz zapowiedź czegoś, co ma naprawdę powstać.
Warto na koniec zauważyć, jak mądrze Toyota układa całą tę układankę. Zamiast stawiać wszystko na jedną kartę, rozwija równolegle spalanie zelektryfikowane w GR i pełną elektrykę w Lexusie, pozwalając rynkowi zdecydować, która droga okaże się właściwa. LFA Concept jest elektrycznym ramieniem tej strategii, i choć wiemy o nim wciąż zaskakująco mało, sam fakt, że legenda wraca, jest dla pasjonatów świetną wiadomością. Reszta zależy od tego, czy elektryczny LFA znajdzie sposób, by poruszać serce tak, jak robił to jego dziesięciocylindrowy przodek.
