Zakaz sprzedaży aut spalinowych od 2035 roku traci ostre kanty: 4 listopada komisja Parlamentu Europejskiego poparła cel 87,5 proc. redukcji CO2 dla samochodów, choć Komisja Europejska proponowała 90 proc. Według analizy Transport & Environment do 39 proc. aut sprzedawanych po 2035 mogłoby więc nadal mieć silnik spalinowy. Najpierw miało być “tylko zeroemisyjne”, teraz jest “prawie, z listą wyjątków”.
W pigułce
- Co to jest: głosowanie komisji Parlamentu Europejskiego nad unijnymi celami emisji CO2 dla nowych aut, część pakietu motoryzacyjnego Komisji Europejskiej z grudnia 2025 roku.
- Gdzie i kiedy: 4 listopada, Komisja Środowiska, Klimatu i Bezpieczeństwa Żywności PE. Propozycję poparły trzy główne ugrupowania polityczne w UE.
- Cel dla aut: 87,5 proc. redukcji CO2 liczonej od celu z 2021 roku (95 g/km). Komisja Europejska proponowała 90 proc.
- Skutek: według Transport & Environment do 39 proc. aut sprzedawanych po 2035 mogłoby mieć silnik spalinowy, najpewniej hybrydy plug-in lub elektryki z przedłużaczem zasięgu (EREV).
- Dostawcze: cel na 2030 spada do 35 proc. (propozycja KE: 40 proc.), na 2035 wynosi 80 proc.
- Ulgi dla producentów: uśrednianie celu na 2030, superkredyty dla małych i “efektywnych” elektryków z Europy, uznanie biopaliw i e-paliw za zeroemisyjne po 2030, zielona stal z UE.
- Co dalej: głosowanie całego Parlamentu w grudniu, potem negocjacje z Radą UE, która wciąż obraduje nad tematem.
Komisja Środowiska, Klimatu i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego zagłosowała 4 listopada za złagodzeniem unijnych celów emisji CO2 dla nowych samochodów na 2035 rok. Jeśli ten kierunek zatwierdzi cały Parlament, producenci przestaną mieć obowiązek sprzedaży po tej dacie wyłącznie aut zeroemisyjnych. Zakaz sprzedaży aut spalinowych od 2035 dostałby wtedy furtkę, przez którą – według wyliczeń T&E – może przejechać do 39 proc. rynku.
W liczbach
- 87,5 proc. – cel redukcji CO2 dla aut po 2035 według komisji PE. Komisja Europejska proponowała 90 proc.
- 95 g/km – cel z 2021 roku, od którego liczy się te procenty.
- do 39 proc. – tyle nowych aut po 2035 mogłoby mieć silnik spalinowy (wyliczenie T&E). To pułap, nie prognoza sprzedaży.
- 7,5 proc. – emisji do skompensowania zieloną stalą z UE. Razem z 87,5 proc. wychodzi maksymalnie 95 proc.
- 35 i 80 proc. – cele dla dostawczaków na 2030 i 2035. Na 2030 Komisja Europejska chciała 40 proc.
- 4,2 m – granica długości “małego” elektryka, który dostaje 1,4 kredytu. Elektryki “efektywne” dostają 1,2.
Komisja PE poparła cel 87,5 proc. redukcji CO2 po 2035
Komisja zaproponowała, by cel dla aut wynosił 87,5 proc. redukcji CO2, liczonej od celu z 2021 roku, czyli od 95 gramów na kilometr. To mniej niż w propozycji Komisji Europejskiej z grudnia 2025, która w szerokim pakiecie motoryzacyjnym mówiła o 90 proc.
Za rozwiązaniem poszły trzy główne ugrupowania polityczne w UE. Na grudzień zaplanowano głosowanie całego Parlamentu. Ustali ono jego stanowisko przed negocjacjami z Radą UE, czyli grupą rządów państw członkowskich, która wciąż nad tematem obraduje.
Ten sam pakiet, który Komisja Europejska złagodziła w grudniu 2025, w listopadzie 2026 jest łagodniejszy o kolejne 2,5 punktu.
Do 39 proc. aut spalinowych po 2035 – co to znaczy dla salonów
Wyliczenie pochodzi od Transport & Environment, organizacji ekologicznej działającej jako grupa lobbingowa. Według jej analizy cel 87,5 proc. może oznaczać, że do 39 proc. aut sprzedawanych po 2035 nadal będzie miało silnik spalinowy. Najpewniej będą to hybrydy plug-in albo elektryki z przedłużaczem zasięgu (EREV).
To nie jest już zakaz. To cel z furtką o szerokości do 39 proc. nowych aut.
“Do 39 proc.” to pułap, nie zapowiedź sprzedaży. Skoro jednak T&E wskazuje na hybrydy plug-in i EREV jako najbardziej prawdopodobne, zakładam, że to one wypełnią salony obok elektryków.
Ulgi dla producentów: zielona stal, superkredyty i e-paliwa
Sam procent to połowa rachunku. Reszta siedzi w mechanizmach, które producentom ułatwiają spełnienie celu:
- Zielona stal: producenci musieliby dodatkowo zrekompensować 7,5 proc. emisji zieloną stalą wyprodukowaną w UE. Po dodaniu do 87,5 proc. wychodzi maksymalnie 95 proc.
- Uśrednianie: emisje byłyby uśredniane dla celu na 2030 rok.
- Superkredyty dla małych elektryków: elektryk zbudowany w Europie, długości do 4,2 m, kwalifikuje się do 1,4 kredytu.
- Superkredyty dla efektywnych elektryków: “efektywne” elektryki zbudowane w Europie, dowolnej wielkości, są warte 1,2 kredytu.
- Paliwa alternatywne: auta na kwalifikujące się biopaliwa i e-paliwa zostałyby uznane za zeroemisyjne po 2030 roku.
Rozliczenie z CO2 wychodzi poza samochód – do huty.
Zakładam, że kredyt oznacza, iż taki egzemplarz liczy się w rozliczeniu producenta więcej niż raz. Kierunek jest czytelny: mały, europejski, elektryczny dostaje bonus. Pasuje to do wymogów “Made in Europe”, o których niżej.
Dostawcze: cel na 2030 spada z 40 do 35 proc.
Komisja PE obniża poprzeczkę także dla dostawczaków. Na 2030 rok proponuje redukcję o 35 proc. zamiast 40 proc. z propozycji Komisji Europejskiej, a na 2035 rok o 80 proc.
Stellantis i Renault, czyli producenci z dużym biznesem dostawczym, argumentują, że sprzedaż elektrycznych vanów jest daleko poniżej poziomów wymaganych przez cele. W skrócie: przepisy wyprzedziły zakupy.
Co dalej z zakazem aut spalinowych od 2035 i dlaczego Bruksela łagodzi cele
Pakiet ma pomóc europejskim producentom, którzy mierzą się z coraz mocniejszą konkurencją z Chin na rynku domowym i tracą udział w rynku chińskim. Ulgi mają im tę walkę ułatwić.
Równolegle europosłowie debatują nad Industrial Accelerator Act. Ma on zawierać wymogi “Made in Europe” dla elektryków, które chcą się załapać na rządowe i flotowe zachęty. Oba pomysły – kredyty i wymogi – premiują auta zbudowane w Europie.
Kolejność kroków wygląda tak: 4 listopada głosowanie komisji PE, w grudniu głosowanie całego Parlamentu, potem negocjacje z Radą UE.
Komentarz redakcji
Argument o konkurencji z Chin brzmi sensownie: producentom, którzy tracą udział w rynku chińskim, trudno kazać jednocześnie przestawić całą ofertę na elektryki w ściśle ustalonym terminie. Słabszy punkt jest gdzie indziej. Pakiet z grudnia 2025 po niecałym roku jest już łagodniejszy o 2,5 punktu, a ostatnie słowo należy jeszcze do Parlamentu i Rady. Kto dziś planuje ofertę na 2035, nie zna ani ostatecznego celu, ani ostatecznej listy ulg. Najważniejsze pytanie brzmi więc nie “ile procent”, tylko “jak długo przetrwa lista wyjątków”.
FAQ
Czy zakaz sprzedaży aut spalinowych od 2035 zostanie zniesiony?
Na razie to propozycja. 4 listopada komisja PE poparła złagodzenie celów, ale musi ją jeszcze zatwierdzić cały Parlament w grudniu, a potem czekają negocjacje z Radą UE. Jeśli propozycja przejdzie, producenci nie będą musieli sprzedawać po 2035 wyłącznie aut zeroemisyjnych.
Jaki cel CO2 dla nowych aut proponuje komisja PE?
Komisja PE proponuje 87,5 proc. redukcji CO2 liczonej od celu z 2021 roku (95 g/km). Komisja Europejska w grudniu 2025 proponowała 90 proc.
Ile aut spalinowych będzie można sprzedawać po 2035?
Według analizy Transport & Environment do 39 proc. nowych aut, najpewniej hybryd plug-in lub elektryków z przedłużaczem zasięgu (EREV). To pułap wynikający z propozycji komisji PE, a nie ostateczne przepisy.
Co zmieni się w normach CO2 dla dostawczaków?
Cel na 2030 spadnie do 35 proc. zamiast proponowanych przez Komisję Europejską 40 proc. Na 2035 rok cel wynosi 80 proc.
Kiedy głosuje cały Parlament Europejski?
W grudniu. Głosowanie ustali stanowisko Parlamentu przed negocjacjami z Radą UE.
A Wy co byście wybrali w 2035: salon z hybrydami plug-in stojącymi obok elektryków czy twardy zakaz bez wyjątków? Napiszcie w komentarzach.
Źródło: Automotive News Europe
