W pigułce
- Unikatowy one-off z programu Ferrari Special Projects, na zamówienie klienta z USA
- Bazuje na Ferrari SF90 Stradale, zachowując jego technikę i osiągi bez zmian
- Napęd: hybryda plug-in, V8 4.0 biturbo plus trzy silniki elektryczne, ok. 1000 KM (735 kW)
- 0-100 km/h w 2,5 s, prędkość maksymalna 328 km/h, napęd na cztery koła
- Skrzynia 8-biegowa, dwusprzęgłowa F1, bateria 7,9 kWh
- Zupełnie nowe nadwozie w sylwetce two-box, projekt Ferrari Design Studio pod kierunkiem Flavio Manzoniego
- Stylistyka inspirowana włoskim wzornictwem przemysłowym lat 70.
- Rozbudowana aerodynamika: generatory wirów, kanały Air Curtain, przeprojektowane podwozie
- Premiera na Monterey Car Week 2026, drugi tegoroczny Special Project po modelu HC25
Coachbuilding, czyli marzenie ponad marzeniem
CZ26 trzeba zrozumieć przez pryzmat tego, czym jest program Special Projects. Dla wielu osób samo Ferrari to nieosiągalne marzenie, ale dla garstki najbogatszych klientów nawet te rzadkie auta bywają zbyt pospolite. Dla nich Ferrari uruchomiło usługę coachbuildingu, w której najskrytsze motoryzacyjne fantazje zamieniane są w rzeczywistość pod postacią projektów istniejących w jednym egzemplarzu. CZ26 jest najnowszym takim dziełem i drugim w tym roku, po zaprezentowanym w maju modelu HC25.
Znaczenie tego auta jest inne niż większości nowości. Tu nie chodzi o rekordy mocy ani osiągów, bo te przejęto wprost z seryjnego SF90 Stradale. Chodzi o czyste rzemiosło projektowe, o to, by wziąć znany technicznie samochód i ubrać go w zupełnie nową, jedyną w swoim rodzaju formę. To motoryzacja traktowana jak sztuka użytkowa, a nie jak wyścig na liczby, i właśnie w tym tkwi jej urok.
Design: włoskie lata 70. w nowoczesnym wydaniu
To tutaj rozgrywa się cały sens CZ26. Ferrari, projektując auto w swoim Design Studio pod kierunkiem Flavio Manzoniego, zainspirowało się znaczącymi przykładami włoskiego wzornictwa przemysłowego lat 70., reinterpretując ich zasady przez współczesny pryzmat. Efektem jest wyraźnie horyzontalna, dwubryłowa sylwetka two-box, niska i mocno osadzona na drodze, z czterema muskularnymi akcentami przy nadkolach.
Przód
Przodowi dominuje pełnej szerokości, funkcjonalna atrapa chłodnicy z ultrasmukłymi modułami świetlnymi o schowanym efekcie, wlotami powietrza do hamulców, czujnikami i elementami technicznymi. Charakterystyczna, pionowa krawędź natarcia nadaje autu śmiałej, zdecydowanej obecności. Co ciekawe, ta czysta, minimalistyczna twarz przywodzi na myśl pierwszy elektryczny model marki, Luce, i wielu obserwatorów uznaje, że CZ26 wygląda jak futurystyczne Ferrari, którym Luce mogło się stać.
Tył
Z tyłu jest równie odważnie: ścięta końcówka nadwozia i wspornikowo zawieszone, jakby unoszące się klosze lamp nadają autu lekkiego, rzeźbiarskiego charakteru. Poczwórne, okrągłe światła LED oraz ogólny kształt tylnej części wyraźnie nawiązują do wielkiego, dwunastocylindrowego grand tourera 12Cilindri. Mocno horyzontalny dyfuzor optycznie poszerza auto, wzmacniając wrażenie stabilności.
Detale
Całość zaprojektowano według wyjątkowo czystej i rygorystycznej estetyki, w której elementy funkcjonalne wyrastają wprost z głównej powierzchni nadwozia. Boczne wloty chłodzące, przód, tylny dyfuzor, wspornikowe klosze świateł i elementy z włókna węglowego wizualnie wydłużające nadkola tworzą jeden spójny język projektowy. Dwukolorowe, 20-calowe felgi są unikatowe dla tego egzemplarza.
Aerodynamika
Choć osiągi pozostały jak w SF90, Ferrari sporo pracy włożyło w niewidoczną na pierwszy rzut oka aerodynamikę. Nowe nadwozie wyposażono w rozbudowany pakiet rozwiązań zwiększających docisk: generatory wirów, kanały Air Curtain prowadzące powietrze wokół nadwozia, przeprojektowane podwozie i rozbudowany dyfuzor. To pokazuje, że projekt nie był wyłącznie ćwiczeniem stylistycznym, lecz miał zachować, a miejscami poprawić, właściwości jezdne dawcy.
Napęd i osiągi
Zgodnie z regułą programu Special Projects, układ napędowy dawcy pozostał nietknięty. Oznacza to kompletny, hybrydowy napęd plug-in z SF90 Stradale.
| Parametr | Ferrari CZ26 (za SF90 Stradale) |
|---|---|
| Silnik spalinowy | V8 4.0 l, biturbo, centralnie z tyłu |
| Silniki elektryczne | 3 (moc modułu 162 kW) |
| Moc systemowa | ok. 1000 KM (735 kW) |
| Bateria | 7,9 kWh |
| Napęd | na cztery koła |
| Skrzynia | 8-biegowa, dwusprzęgłowa F1 |
| 0-100 km/h | 2,5 s |
| Prędkość maks. | 328 km/h |
| Liczba egzemplarzy | 1 (one-off) |
Sercem auta jest umieszczone centralnie, 4,0-litrowe V8 z podwójnym turbodoładowaniem, współpracujące z trzema silnikami elektrycznymi i baterią 7,9 kWh. Razem daje to moc systemową około 1000 KM, napęd na cztery koła i przyspieszenie do setki w 2,5 sekundy. To nie są nowe liczby, lecz sprawdzone parametry SF90 Stradale, i taka była intencja: technika miała pozostać znana i dopracowana, a cały wysiłek skupiono na formie.
Wnętrze
Kabina również została zaprojektowana od nowa, w duchu tej samej, minimalistycznej filozofii co nadwozie. Ferrari rozdzieliło strefy kierowcy i pasażera, kontynuując wewnątrz horyzontalny, czysty motyw przewodni auta. Szczegółów pełnej personalizacji wnętrza, typowej dla projektów tej klasy, producent nie ujawnił w całości, co przy jednoegzemplarzowym aucie tworzonym pod konkretnego klienta jest normą.
Cena i dostępność
CZ26 istnieje w jednym egzemplarzu na świecie i został stworzony na zamówienie konkretnego klienta ze Stanów Zjednoczonych, więc nie jest i nigdy nie będzie dostępny w sprzedaży. Ferrari, zgodnie ze swoim zwyczajem przy projektach Special Projects, nie ujawniło ceny. Można jednak zakładać, że przy takim aucie mowa o kwocie wielokrotnie przewyższającej cenę bazowego SF90 Stradale, liczonej w dziesiątkach milionów złotych, choć to jedynie szacunek, a nie oficjalna informacja.
Komentarz redakcji
CZ26 to auto, które trzeba oceniać zupełnie inną miarą niż zwykłą premierę. Nie chodzi tu o moc, osiągi ani technologię, bo wszystko to przejęto z seryjnego SF90 i nie zmieniono ani o jotę. Chodzi wyłącznie o formę, o czyste, rzemieślnicze ćwiczenie ze stylistyki, w którym Ferrari bierze znany samochód i ubiera go w jedyną w swoim rodzaju karoserię. I trzeba przyznać, że efekt jest znakomity: odważny, minimalistyczny, z ciekawym ukłonem w stronę włoskiego wzornictwa lat 70. To auto wygląda drogo, ekskluzywnie i inaczej niż cokolwiek na drodze, co przy jednym egzemplarzu na świecie jest dokładnie tym, za co klient zapłacił.
Jest jednak w tym projekcie pewien paradoks, o którym warto powiedzieć wprost. Płacąc krocie za Special Project, klient dostaje auto wyjątkowe wizualnie, ale technicznie identyczne z SF90, którego może kupić każdy, kogo stać na Ferrari z cennika. Innymi słowy, kupuje się tu wyłącznie skórę, nie mięśnie. Dla kogoś, kto ceni ekskluzywność formy, to spełnienie marzeń. Dla kogoś, kto oczekiwałby, że tak drogie auto oferuje coś więcej pod maską, może to być rozczarowanie. Ferrari uczciwie tego nie ukrywa, bo taka jest natura programu Special Projects: to atelier krawieckie, nie manufaktura silników.
Warto też odnotować szerszy kontekst. CZ26 to już czwarty unikatowy supersamochód z tegorocznego Monterey Car Week, po Astonie Martinie Valen, Lamborghini Revuelto SV i Brabusie Bodo. Ale gdy tamte ścigały się na moc i rekordy, Ferrari poszło zupełnie inną drogą, stawiając na czystą sztukę projektową. I w gruncie rzeczy to odświeżające, bo pokazuje, że w świecie, w którym wszyscy licytują się liczbami, wciąż jest miejsce na auto, którego jedynym celem jest po prostu być piękne. Nawet jeśli zobaczy je garstka ludzi.
