Mitsubishi zrobiło coś, o czym fani terenówek marzyli od lat: wskrzesiło Pajero. Po zakończeniu produkcji poprzedniej generacji legendarny, zdobywca Dakaru wraca jako zupełnie nowy, ramowy SUV, i to w formie, która idzie pod prąd całej branży. Zamiast elektryka dostajemy prawdziwego terenowca z dieslem 2.4 o momencie 480 Nm, ramą nośną, napędem S-AWC z reduktorem i siedmioma miejscami. To flagowiec, który stawia na autentyczne zdolności w terenie, a nie na ekrany i ekologiczne slogany. Jest tylko jeden haczyk z polskiej perspektywy: Europa na razie nie znajduje się na liście rynków.
W pigułce
- Powrót legendy: zupełnie nowe, piąte wcielenie Mitsubishi Pajero (w części rynków Montero)
- Ramowa konstrukcja (drabina), nie płyta samonośna, co jest dziś rzadkością
- Silnik 2.4 clean diesel z pojedynczą turbiną VGT, moment 480 Nm, nowa skrzynia 8-biegowy automat
- Napęd Super Select 4WD-II (2H, 4H, 4HLc, 4LLc) plus system S-AWC, siedem trybów jazdy
- Prześwit 230 mm, kąt natarcia 30,4°, zejścia 25,8°, rozstaw osi 2870 mm, długość 4920 mm
- Nadwozie 7-osobowe, trzy rzędy, trzystrefowa klimatyzacja, wentylowane fotele
- Wnętrze z podwójnym ekranem 14,3 cala, cyfrowa reinterpretacja kultowego zegara triple-meter
- Osiem poduszek (w tym pierwsza w historii marki centralna), MI-PILOT, audio Yamaha (12 głośników)
- Start w Tajlandii, Japonii i Australii (rok fiskalny 2026), potem ok. 100 krajów; Europa niewymieniona
Powrót ikony, która napędzała marzenia
Żeby zrozumieć, dlaczego to tak ważna premiera, trzeba znać ciężar tej nazwy. Pajero zadebiutowało w 1982 roku jako terenowy 4WD łączący autentyczne zdolności off-road z komfortem auta osobowego. Szybko stało się ikoną, napędzało japoński boom na SUV-y w latach 90., zdobywało Rajd Dakar do znudzenia i przez cztery generacje rozeszło się w ponad 3,29 miliona egzemplarzy, zyskując wiernych fanów w ponad 170 krajach. Gdy produkcję poprzedniej generacji zakończono, wielu uznało, że legenda odeszła na dobre. Mylili się.
Nowe Pajero wraca jako flagowiec marki i, co najważniejsze, wraca wierne swojej naturze. Mitsubishi rozwija filozofię, która definiowała ten model od pierwszej generacji, łącząc „pewność” płynącą z terenowych zdolności i niezawodności z „komfortem” codziennego użytkowania. Do tego dokłada nowy wymiar, „prestiż”, czyli premium wykończenie godne flagowca. W czasach, gdy większość marek zamienia terenówki w miejskie crossovery na prądzie, Mitsubishi robi coś odwrotnego: buduje prawdziwego, ramowego terenowca. I już samo to zasługuje na uwagę.
Design: japońska surowość i ukłony w stronę przeszłości
Stylistyka opiera się na koncepcie nazwanym „Grand Charisma” i stawia na potężną, pionową sylwetkę z mocnymi, poziomymi liniami, odziedziczonymi po pierwszej generacji. Bryła jest masywna, z wyraźnie zaznaczonymi, muskularnymi błotnikami i rzeźbionymi powierzchniami nadwozia, które budują dominującą obecność.
Przód
Twarz auta ma według producenta wyrażać wewnętrzną siłę inspirowaną kendo, japońską sztuką walki opartą na dyscyplinie i opanowaniu. Do wyboru są dwie osłony chłodnicy: pozioma, nawiązująca do precyzji japońskiego rzemiosła, oraz plaster miodu, podkreślający funkcjonalność. Reflektory dostały charakterystyczny kształt litery T, co nadaje przodowi nowoczesnego wyrazu.
Detale z historią
Najciekawsze są nawiązania do przeszłości, wplecione w całe nadwozie. Słupek C inspirowany jest pałąkiem bezpieczeństwa (roll bar) z pierwszej generacji, a sześciokątny motyw z tyłu to reinterpretacja zamontowanego na klapie koła zapasowego, znanego ze starszych Pajero. To dokładnie ten rodzaj detali, który docenią wieloletni fani marki, i który odróżnia przemyślany powrót legendy od cynicznego odgrzewania nazwy.

Wnętrze: premium z terenowym rodowodem
Kabina to obszar, w którym Mitsubishi najmocniej zaznacza nowy „prestiż”. Deskę rozdzielczą zorientowano poziomo, w hołdzie dla pierwszej generacji, a jej centrum stanowi monolityczny ekran łączący dwa 14,3-calowe wyświetlacze (w części wersji 12,3 cala). Kultowy, potrójny zegar z dawnych Pajero powrócił tu w cyfrowej formie jako Multi Meter, pokazujący wysokość, kierunek kompasu, temperaturę czy kąty przechyłu auta, dokładnie te dane, które w terenie realnie się przydają. Deskę i boczki drzwi wykończono miękkim materiałem z przeszyciami inspirowanymi Kimekomi, tradycyjnym japońskim rzemiosłem.

Praktyczności też nie zabrakło. To auto trzyrzędowe, siedmioosobowe, z podwyższoną pozycją fotela kierowcy dla lepszej widoczności, drugim rzędem z przesuwem o 150 mm i mechanizmem ułatwiającym dostęp do trzeciego rzędu. Co ważne, trzeci rząd ma oferować realną przestrzeń nad głową nawet dla dorosłych, a nie być awaryjną ławką dla dzieci. Do tego dochodzą wentylowane fotele, trzystrefowa klimatyzacja obejmująca wszystkie rzędy oraz mocno rozbudowane wyciszenie, z akustycznymi szybami z przodu i z tyłu. Za dźwięk odpowiada opcjonalny system Yamaha Ultimate z dwunastoma głośnikami.
Napęd i teren: rama, diesel i reduktor
Tu bije serce tego auta, i tu Mitsubishi gra pod prąd modzie. Zamiast elektryka czy skomplikowanej hybrydy dostajemy specjalnie opracowany, 2,4-litrowy diesel z pojedynczą turbiną o zmiennej geometrii, generujący 480 Nm momentu obrotowego dostępnego od samego dołu. Współpracuje z zupełnie nową, ośmiobiegową przekładnią automatyczną z trybem sport.
| Parametr | Nowe Mitsubishi Pajero 2027 |
|---|---|
| Silnik | 2.4 clean diesel, turbo VGT |
| Moment obrotowy | 480 Nm (470 Nm w części wersji) |
| Skrzynia | 8-biegowy automat |
| Napęd | Super Select 4WD-II + S-AWC |
| Tryby 4WD | 2H, 4H, 4HLc, 4LLc (reduktor) |
| Tryby terenu | Normal, Eco, Gravel, Snow, Mud, Sand, Rock |
| Konstrukcja | rama nośna (drabina) |
| Prześwit | 230 mm |
| Kąt natarcia / zejścia | 30,4° / 25,8° |
| Kąt rampowy | 22,6° |
| Wymiary (dł./szer./wys.) | 4920 / 1925 / 1910 mm |
| Rozstaw osi | 2870 mm |
| Miejsca | 7 (3 rzędy) |
Fundamentem jest wysoko usztywniona rama nośna, wykuta przez dekady doświadczeń rajdowych, z rozbudowanym użyciem stali o wysokiej wytrzymałości. Zawieszenie łączy niezależny, dwuwahaczowy przód z nowo opracowaną, pięciowahaczową sztywną osią z tyłu, co ma zapewnić i realne zdolności terenowe, i naturalne prowadzenie na asfalcie. Napęd Super Select 4WD-II oferuje cztery tryby, z blokadą centralnego mechanizmu różnicowego i reduktorem, a nadrzędny system S-AWC integruje kontrolę przyspieszania, skręcania i hamowania. Do tego dochodzi siedem trybów jazdy dobieranych do nawierzchni, od żwiru i śniegu po błoto, piasek i skały. To wyposażenie prawdziwego terenowca, nie stylizowanego crossovera.
Ciekawostką jest podejście do komfortu: Mitsubishi ustanowiło osobny benczmark „off-road comfort”, czyli cel pogodzenia zdolności w terenie z kulturą jazdy na drodze. Kamera 3D Multi Around Monitor z podglądem spod podwozia (widok pod przednią częścią auta) realnie pomaga na trudnym terenie, pokazując to, czego kierowca normalnie nie widzi.
Cena i dostępność
I tu dochodzimy do najważniejszej informacji dla polskiego czytelnika. Nowe Pajero powstaje w tajlandzkim zakładzie Mitsubishi i najpierw trafi na rynek tajski, a następnie do Japonii i Australii w roku fiskalnym 2026. Od roku fiskalnego 2027 marka planuje wprowadzić je do około 100 krajów, w tym w regionie ASEAN, Ameryce Łacińskiej i na Bliskim Wschodzie. Problem w tym, że Europa nie została w oficjalnym komunikacie wymieniona wprost, a Mitsubishi od lat wygasza swoją obecność na naszym kontynencie. Na moment publikacji nie ma więc potwierdzenia, że Pajero oficjalnie wróci do Polski, i trzeba to uczciwie powiedzieć, zamiast łudzić.
Ceny nie zostały jeszcze podane dla żadnego rynku. Przeliczanie czegokolwiek na złotówki nie miałoby więc sensu, bo brak i ceny, i potwierdzonej dostępności. Jeśli auto trafi do Europy, poznamy konkrety zapewne nie wcześniej niż w 2027 roku.
Komentarz redakcji
Nowe Pajero to jedno z najbardziej odświeżających aut, jakie widziałem w ostatnim czasie, właśnie dlatego, że płynie pod prąd. Gdy cała branża ucieka w elektryki, dotykowe ekrany i miejskie crossovery udające terenówki, Mitsubishi wskrzesza legendę w jej najczystszej formie: rama nośna, mocny diesel, reduktor, blokady i realne kąty natarcia. To auto stworzone, by faktycznie jeździć w teren, a nie tylko wyglądać, jakby mogło. Dla ludzi, którzy pamiętają Pajero z Dakaru i cenią mechaniczną szczerość, to spełnienie marzeń, a ukłony w stronę historii, jak cyfrowy triple-meter czy słupek C nawiązujący do roll baru, pokazują, że ktoś w Mitsubishi naprawdę ten model rozumie.
Jest jednak druga strona, i nie chodzi o samo auto, lecz o to, kto będzie mógł je kupić. Fakt, że Europa nie znalazła się na liście rynków, jest bolesny, bo to właśnie tutaj Pajero miało rzesze fanów. Mitsubishi konsekwentnie wycofuje się z naszego kontynentu, więc realna szansa, że ten terenowiec trafi do polskich salonów, jest na dziś niepewna. To gorzki paradoks: marka wskrzesza jedną ze swoich najbardziej kultowych nazw, ale prawdopodobnie pokaże ją Europie zza szyby. Dla polskiego kupującego oznacza to, że na razie pozostaje podziwianie, a nie posiadanie.
Warto też zachować chłodną głowę wobec jednej rzeczy. Postawienie wyłącznie na diesla jest odważne i zgodne z charakterem auta, ale w kontekście zaostrzających się norm emisji w wielu regionach może ograniczyć jego zasięg rynkowy, zwłaszcza gdyby Mitsubishi jednak rozważało Europę. Na papierze nowe Pajero jest dokładnie tym, czym powinno być: bezkompromisowym, prawdziwym terenowcem z duszą. Czy ta dusza dojedzie tam, gdzie czekają na nią najwierniejsi fani, to już zupełnie inne pytanie, i niestety na razie bez dobrej odpowiedzi.
