W pigułce
- Pierwszy pełnowymiarowy, elektryczny flagowiec Genesis, oparty na koncepcie Neolun
- Napęd: dwa silniki (przód 322 KM, tył 335 KM), łącznie 657 KM i 800 Nm, na cztery koła
- Bateria 123,5 kWh (największa w historii koncernu Hyundai), architektura 800 V
- Zasięg ok. 500 km (311 mil, wersja 7-osobowa), ładowanie DC do 350 kW, 10-80 proc. w 22 min
- Nowa, dedykowana platforma flagowa eMP (Electric Mobility Prime)
- Wymiary: długość ok. 5285 mm, rozstaw osi 3246 mm (dłuższy niż BMW X7)
- Design inspirowany koreańską ceramiką moon jar, felgi 24″, światła Micro Lens Array
- Topowa wersja GV90 Neolun z drzwiami coach bez słupka B (Neolun Arch Gate) i 4-osobowym Executive Suite
- Ceny (USA, szacunkowe): standard od ok. 100 tys. dol., Neolun ok. 150 tys. dol. Rynek od początku 2027
Genesis dorósł do flagowca
Żeby zrozumieć wagę tego auta, trzeba spojrzeć na drogę, jaką przeszedł Genesis. Marka powstała niewiele ponad dekadę temu jako ambitna próba stworzenia przez koncern Hyundai globalnego gracza w segmencie premium, a jej korzenie sięgają skromnego Hyundaia Excel, pierwszego auta grupy na rynku amerykańskim sprzed czterdziestu lat. GV90 to symboliczne zwieńczenie tej drogi: pierwszy prawdziwy flagowiec, zbudowany nie po to, by być alternatywą dla kogoś, lecz by definiować luksus po swojemu.
I nie są to puste słowa. GV90 celuje wprost w najwyższą półkę, w Mercedesa EQS SUV, elektrycznego Range Rovera, Cadillaca Escalade IQ, a w wersji Neolun otwarcie zaczepia nawet Rolls-Royce’a. To auto zbudowane na zupełnie nowej, dedykowanej flagowcom platformie eMP, z listą rozwiązań, które jeszcze kilka lat temu brzmiałyby jak fantazja z auta koncepcyjnego. Genesis wyraźnie doszedł do momentu, w którym nie prosi już, by rozważać go obok tradycyjnych marek luksusowych. Buduje auta, które mają zmusić te marki do odpowiedzi.
Design: koreańska ceramika na kołach
Stylistyka GV90 czerpie z rodzimej, koreańskiej tradycji, i to dosłownie. Genesis mówi, że proporcje i powierzchnie nadwozia zainspirowano naczyniem moon jar, tradycyjną koreańską ceramiką znaną z prostoty i elegancji, o charakterystycznym, jajowatym kształcie. Efektem jest bryła gładka, dostojna i wyraźnie inna niż kanciasta agresja wielu rywali.
Przód
Twarz auta definiuje firmowa, dwuliniowa sygnatura świetlna Genesis, tym razem z nowymi reflektorami Wing Face z technologią Micro Lens Array, gładko zintegrowanymi z nadwoziem. Do tego dochodzi charakterystyczna, siatkowa struktura G-Matrix. Całość jest elegancka i rozpoznawalna, bez krzykliwości.
Bok i tył
Sylwetka jest długa i dostojna, na 24-calowych felgach, z gładko licowanymi szybami. To auto ogromne: przy około 5285 mm długości i rozstawie osi 3246 mm jest większe od swojego najbliższego rywala, Mercedesa EQS SUV, ma rozstaw osi dłuższy niż BMW X7 i tylko o kilka centymetrów krótszy niż Rolls-Royce Cullinan. Rozmiar jest tu częścią przekazu.
Wnętrze: drewno, kaszmir i kamień
To we wnętrzu GV90 pokazuje pełnię ambicji. Standardowa, siedmioosobowa wersja to już bogato wyposażony, trzyrzędowy SUV, ale prawdziwy popis zaczyna się w topowej odmianie Neolun z czteroosobowym układem Executive Suite. Genesis oferuje tam rzeczy, których nie powstydziłby się Rolls-Royce: ogrzewaną podłogę z prawdziwej okleiny drewnianej w drugim rzędzie, przegrodę oddzielającą kabinę od bagażnika, elektryczne rolety, lodówkę oraz sześciostrefowy szklany dach Smart Vision Roof, który potrafi regulować swoją przezroczystość.

Do tego dochodzą fotele obracane o 180 stopni po zaparkowaniu, ułatwiające rozmowy w kabinie, wykończenia z kaszmiru i kamienia, elektryczny drążek zmiany biegów, rozkładany ekran kinowy oraz jedna z ciekawszych nowości bezpieczeństwa, poduszka powietrzna osłaniająca cały szklany dach w razie dachowania. Consumer Reports zauważa, że cokolwiek GV90 dzieli z Hyundaiem Ioniq 9 czy Kią EV9, kryje się to głęboko pod skórą i powierzchniami wnętrza, bo w kabinie to auto gra w zupełnie innej lidze.

Drzwi coach, czyli największy popis
Najbardziej efektownym elementem GV90 są drzwi w wersji Neolun. System o nazwie Neolun Arch Gate to prawdziwe drzwi coach: przednie otwierają się klasycznie, a tylne przeciwnie, do tyłu, przy czym, w odróżnieniu od Rolls-Royce’a Cullinan, auto nie ma tradycyjnego słupka B między pierwszym a drugim rzędem. Efekt przy wsiadaniu jest spektakularny, cała boczna strona auta otwiera się na oścież.
Rozwiązanie to rodzi oczywiste pytanie o sztywność i bezpieczeństwo, i Genesis wyraźnie o tym pomyślał. Kabinę wzmocniono klatką bezpieczeństwa o 1,5 raza grubszą niż w zwykłych autach, z rur ze stali o wysokiej wytrzymałości i konstrukcyjnej pianki. To pokazuje, że drzwi coach nie są tu tylko efekciarskim gestem, lecz przemyślaną konstrukcją.
Napęd, bateria i osiągi
Sercem GV90 są dwa nowe silniki elektryczne, każdy z własnym elektronicznie sterowanym mechanizmem różnicowym o ograniczonym poślizgu.
| Parametr | Genesis GV90 |
|---|---|
| Silnik przedni | 322 KM, 350 Nm |
| Silnik tylny | 335 KM, 450 Nm |
| Moc łączna | 657 KM, 800 Nm |
| Napęd | na cztery koła |
| Bateria | 123,5 kWh, architektura 800 V |
| Zasięg (7-os.) | ok. 500 km (311 mil, testy USA) |
| Ładowanie DC | do 350 kW, 10-80 proc. w 22 min |
| Długość / rozstaw osi | ok. 5285 mm / 3246 mm |
| Zawieszenie | wielokomorowe pneumatyczne, adaptacyjne |
Łącznie daje to 657 KM i 800 Nm, z napędem na obie osie. Bateria o pojemności 123,5 kWh jest największą, jaką kiedykolwiek zastosowano w aucie koncernu Hyundai, i zapewnia zasięg około 500 kilometrów w wersji siedmioosobowej. To nie jest wynik bijący rekordy, bo część rywali jedzie dalej, ale dzięki architekturze 800 V ładowanie jest błyskawiczne: od 10 do 80 procent w zaledwie 22 minuty na ładowarce 350 kW, czyli w tempie znanym z Hyundaia Ioniq 9 i Kia EV9. Auto jeździ na wielokomorowym zawieszeniu pneumatycznym z adaptacyjnym tłumieniem, przestrojonym pod miękką, kontrolowaną jazdę, i szeroko wykorzystuje aluminium w nadwoziu, by okiełznać niemałą masę.
Cena i dostępność
Genesis nie podał jeszcze oficjalnych cen. Renomowane źródła amerykańskie szacują, że standardowa, trzyrzędowa wersja z klasycznymi drzwiami wystartuje w okolicach niskich stu tysięcy dolarów, a topowa Neolun z drzwiami coach, bliższa filozofii ultraluksusowego Maybacha, około 150 tysięcy dolarów. Sprzedaż ma ruszyć na początku 2027 roku, a topowa Neolun zadebiutuje w limitowanej wersji First Edition z czteroosobową kabiną VIP. Polska cena i dostępność nie są znane, a warto pamiętać, że Genesis wciąż buduje swoją obecność w Europie, więc kwoty w złotówkach na moment publikacji pozostają niewiadomą.
Komentarz redakcji
GV90 to auto, które robi coś, czego jeszcze kilka lat temu nikt by się po koreańskiej marce nie spodziewał: wchodzi bez kompleksów na najwyższą półkę luksusu i wygląda, jakby naprawdę tam pasowało. Największą siłą tego auta nie są nawet konkretne dane, lecz pewność siebie, z jaką Genesis definiuje własną wizję flagowca. Inspiracja koreańską ceramiką zamiast kopiowania niemieckich wzorców, drzwi coach bez słupka B, ogrzewana drewniana podłoga, obracane fotele, to wszystko pokazuje markę, która nie naśladuje, lecz proponuje coś swojego. A do tego, jak to w grupie Hyundai, dochodzi realna technika: architektura 800 V i ładowanie do 80 procent w 22 minuty to argument twardy, nie marketingowy.
Jest jednak jeden obszar, w którym GV90 nie dominuje, i warto o nim powiedzieć wprost. Zasięg około 500 kilometrów z ogromnej baterii 123,5 kWh jest przyzwoity, ale nie powalający, bo część rywali z podobnym lub mniejszym pakietem jedzie dalej. To auto olbrzymie i ciężkie, a jego priorytetem jest wyraźnie luksus i komfort, nie efektywność. Kupujący w tym segmencie rzadko liczą każdy kilometr, ale uczciwie trzeba zaznaczyć, że tu Genesis nadrabia szybkością ładowania to, czego nie dowozi surowym zasięgiem.
Największe pytanie dotyczy jednak czegoś, czego nie widać w tabeli: prestiżu. Można zbudować auto lepsze technicznie i bardziej dopracowane niż Rolls-Royce, i GV90 Neolun pod wieloma względami faktycznie oferuje więcej za mniejsze pieniądze. Ale luksus na najwyższym poziomie to w dużej mierze historia, tradycja i nazwa na masce, a tego nie da się zbudować w dekadę, choćby nie wiem jak dobrym produktem. GV90 jest dowodem, że Genesis technicznie już dogonił najlepszych. Czy dogoni ich również w głowach klientów gotowych wydać 150 tysięcy dolarów, pokaże dopiero rynek. Ale sam fakt, że w ogóle prowadzimy taką rozmowę o koreańskiej marce, jest dla całej branży sygnałem, że układ sił w segmencie luksusowym właśnie zaczął się zmieniać.
